poniedziałek, 3 grudnia 2012

Recenzja: „Finale” od upadli.pl


„To już jest koniec, nie ma już nic…” śpiewała swego czasu pewna polska kapela. Czy też odczuwasz tę przyjemną nutkę niepokoju, niepewności, powoli wkradającej się tęsknoty, a zarazem ciekawości i radości, gdy czytasz ostatnią książkę ciekawej serii? Od dawna wyczekiwana przeze mnie ostatnia część sagi „Szeptem” wpadła niedawno w moje łapki. Nie ukrywam, że przeczytanie jej zajęło mi troszkę czasu, ale nie dlatego, że książka jest nieciekawa –  w żadnym wypadku! Po prostu bardzo lubię historię Nory i Patcha, zaś perspektywa, że już ostatni raz czytam o ich losach bardzo spowolniły moją lekturę, albowiem delektowałam się każdą literką i pozwalałam sobie na dawkowanie ostatniego tomu w małych porcjach.  Ojej, jak zawsze zagalopowałam się w moich wywodach na temat samego procesu czytania… Wybaczysz? Wierzę, że tak!

Cyklu przedstawiać chyba nie muszę, ale w ramach przypomnienia napiszę parę słów o całej historii. Nora, czyli niewyróżniająca się pod żadnym względem nastolatka, półsierota, poznaje w szkole tajemniczego chłopaka, który skrywa pewna tajemnice. Oprócz tego, że jest diabelnie przystojny, to na dodatek jest upadłym aniołem. Oznacza dla niego tyle, że podczas Heszwy może opętać któregoś z Nefilimów, czyli dzieci aniołów i ludzi. Jak się z czasem okazuje, również Nora jest po części jest owym stworzeniem Bożym, choć nie do końca czystej krwi (ale oni coraz rzadziej się zdarzają).  Można rzec: trudny związek.  Wspomniana dwójka przeżywa swoje wzloty i upadki, zaś ich zwieńczenie znajdziemy w powieści o jakże wymowny tytule, mianowicie „Finale”!



Przez wszystkie tomy główna bohaterka przechodzi swojego rodzaju przemianę: od „szarej myszki” do przywódcy nefilimskiej armii. Trochę za duże tempo jak dla mnie, ale co tam! Tutaj poznajemy Norę jako wojowniczkę posiadającą swoich wrogów i sprzymierzeńców. Musi zadecydować na podstawie szczątek informacji, kto jest jej przyjacielem, a kto zdecydowanie nie może wpisać się w ten poczet. I tu zaczyna się cała afera! Książka obfituje w nieprzewidywalne zwroty fabularne. Czytając, na pewno nie raz i nie dwa w głowie zabłyśnie Ci myśl „CO?!”.  Najciekawsze jest to, że podczas lektury każdą następnej strony wiesz, iż nieubłaganie zbliżasz się do momentu końca całej historii. Oczywiste jest to, że zakończenie niejako musi być szczęśliwe, ale i tak byłam bardzo ciekawa tego, jak Fitzpartick ostatecznie poukłada losy bohaterów. Chciałam wiedzieć już natychmiast, a zarazem pragnęła, aby to się nie kończyło. Zamykając ostatnią stronę, poczułam pustkę, lecz również bardzo się cieszę, że seria nie jest przedłużana w nieskończoność.

O samym stylu autorki można powiedzieć to, że młodzież go polubi. Język jest lekki, bardzo codzienny. Nie znajdziecie rozwlekłych opisów rzeczy, stanów psychicznych czy emocji. Autorka postawiła na dialogi, co mi bardzo odpowiada.

Fabuła – cóż, cała historia jest do pewnego stopnia przewidywalna, niemniej ten tom zaskakuje czytelnika. Wątek miłosny Patcha i Nory oczywiście jest potraktowany jako świętość i tu mamy wspomnianą przewidywalność, aczkolwiek cała reszta jest bardzo oryginalnie zawoalowana.

Mam przyjemność posiadać książkę w twardej oprawie, co mnie w pierwszej chwili lekko przestraszyło, zawsze obawiałam się ciężaru tych książek, a tu niespodzianka! Książka jest leciutka, bardzo dobrze nosiło mi się ją w torebce, nie pogięło się zupełnie nic – a to rzadkość u mnie.  Okładka na wzór wydań amerykańskich – to chyba plus.

Podsumowując: będę tęskniła za Norą i Patchem.

Ocena końcowa: 8/10
źródło

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

share